Suwaczek z babyboom.pl

piątek, 8 marca 2013

Jak dobrze zacząć dzień?

Można na przykład poprosić Ulubionego Męża, który dziś pracuje z domu, żeby przejął potomstwo o poranku, dając matce jeszcze pospać. Mąż ochoczo się zgadza, odwracam się więc na drugi bok i drzemię.
Jak przez mgłę dochodzą do mnie piski młodzieży, szum czajnika, stukanie talerza. Robi śniadanie, jak cudnie... Odpływam na moment w niebyt, po czym dochodzi do mnie warkot młynka (a młyn nasz ma dźwięk potężny). Robi mi kawę - pełnia szczęścia. Znów odpływam...
Nagle drzwi otwierają się z hukiem:
- Szybko, wstawaj!!! No szybko, pomóż mi!
Usiłuję jakoś wrócić z błogostanu do brutalnej rzeczywistości:
-Aaale... so się stało?
- No nie widzisz?! Jest cały obesrany, a ja mam rękę w gównie!
Nie widzę, śpię przecież. Otwieram oczy na siłę. Rzeczywiście, kupa wdzięcznie wypływa spod bodziaka. Przejmuję syna, który na tę okoliczność zamienia  się w skrzyżowanie człowieka-gumy z człowiekiem drewnem, czyli najpierw wygina się w jakiś dziwaczny mostek, a następnie zastyga w tej pozie, skutecznie uniemożliwiając mi czynności higieniczne. Staram się nie udusić własnego potomka i powstrzymać słowa, które mi się cisną na usta.
W końcu jakoś udaje się nam opanować sytuację i Tymul zostaje zapakowany w czystą pieluchę i czystego bodziaka. Idziemy do kuchni, a tam... kot z zadowoleniem zlizuje masło z kanapeczek przygotowanych przez małżona.
A miało być tak pięknie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz