Dwadzieścia jeden miesięcy
temu, dokładnie o 8 rano, zmieniło się moje życie. Wydawało mi się, że jestem
na to przygotowana. Teraz myślę, że nie byłam, bo nie da się przygotować na
bycie mamą, szczególnie na pełny etat.
Mam najcudowniejszego synka
na świecie. Dzięki niemu uwierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia :) Uwielbiam
jego włoski, które wyglądają jak puszek małej kaczuszki. Uwielbiam jego zapach.
Uwielbiam, kiedy się chichocze albo z groźną minką grozi paluszkiem kotu, który
ośmielił się wyciągnąć łapę w jego stronę. Uwielbiam, jak woła: mamoooo! albo
nieudolnie usiłuje mnie pocałować. Często chciałabym zatrzymać chwilę. A
jednak... Nie spodziewałam się, że to będzie aż tak trudne. Że tak często będę
myśleć, że jeszcze chwila i oszaleję. Że będę chciała „wsiąść do pociągu byle
jakiego...” i uciec. Byle dalej. Że będę płakać z bezsilności w pluszowego
misia. Wreszcie – że będę się czuła taka samotna.
Teraz dojrzałam, żeby o tym
wszystkim napisać. O słodkich i gorzkich aspektach bycia mamą, o moich
radościach i frustracjach. Po części chcę też zatrzymać te najfajniejsze i
najważniejsze chwile, o których tak szybko się zapomina. Dla siebie. I dla
Niego.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
OdpowiedzUsuń